Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Daniel i David, czyli Podróbka Tokio Hotel.
kspl's Blog,
czyli
Menu
Blog
Strona Główna
Dodaj do Podlizywaczy



10015 odwiedzin
Katalog Podlizywania
0 wpisów
Dodaj do Katalogu Podlizywania

2011
Maj

Daniel i David, czyli Podróbka Tokio Hotel.

W tym opku poznamy biedne i niezrozumiałe losy 14-letniej Leny, Tró Loffa, który, o dziwo, nie jest zainteresowany Marysią. Będziemy świadkami momentu, w którym Zuźka morduje biedne Frytki oraz poznamy prawdziwe oblicze Tokio Hotel. Miłego czytania.


Analizowali: Hisato, Raven i Rika.


Od ałtorki: No! I już mamy 1. rozdział:]Mam nadzieję ,że wam się spodoba:]
Mnie się nigdy nic nie podoba. A szczególnie, gdy dotyczy to Marysiek.
To się chyba tylko pokemonom podoba.

-Mamo,ale czy my musimy tam jechać?- tak to ja. Mam na imię Lena i mam 14 lat. Co roku rodzice wyciągają mnie na jakieś pikniki. Ten miał być międzynarodowy. Wiecie: zjeżdżają się Anglicy, Niemcy i tt.
Strach się bać, co ona ma zamiar z tymi tt zrobić.

Nawet sobie nie wyobrażacie jakie to nudne.
Ciekawsze są opisy strojów i zejście na śniadanie.
Potwierdzam.
My to samo możemy powiedzieć o Twojej historyjce, ale nie przejmuj się tym.

Wszędzie biegają jakieś małe stworzonka (czyt. dzieci)
o dżizasfakinkrajst.

zero ludzi w moim wieku. No może kilku jest, ale nie za dużo.
Nie będzie miała kogo dręczyć swoim maryśtowskim zachowaniem.
Może zagadała ich na śmierć?

-Taaak! Musimy i ty jako nasze dziecko też pojedziesz! Z kim masz tu zamiar zostać?- zapytała lekko podenerwowana.
Z Tró Loffem?
Z biednym misiem, który ma zamiar od niej uciec.
Dziwna ta matka, ja na jej miejscu nie przyznawałabym się tak otwarcie do takiej córki.

Wierciłam jej dziurę w brzuchu już ponad godzinę:]
Wiertarką. O dziwo mama nie padła martwa.
Tak jak w Teksańskiej Masakrze Piłą Mechaniczną.
Ale zauważ, jaką przyjemność Lence sprawia ta czynność, nawet emotkę dała.


-Sama? –wyszczerzyłam się do niej. Ta tylko westchnęła i wyszła z kuchni. Już myślałam,że mi się udało ,jednak za chwilę usłyszałam głos taty ,że mam się zbierać. Poczłapałam leniwie w stronę samochodu.
I tak człapała, człapała i nie doczłapała.
Bo pewnie się zgubiła.

Już wiedziałam ,że nie ma odwrotu.... .
Ona gorzej rozpacza, niż 10 osób śmiertelnie chorych.

-Dojechaliśmy już! Wstawaj!- mama zaczęła krzyczeć mi do ucha.
Cóż, 14 lat to baaardzo dużo. Starość nie radość, człowiek robi się głuchy.
Szkoda, że na serio nie ogłuchła.

Nie wiem ,czy ona wie ,ale ja jestem zdrowa. Naprawdę.
Śmiem wątpić.
Psychicznie czy fizycznie?

Ze słuchem mam wszystko w porządku.
Śmiem wątpić po raz drugi.
O dziwo!
Jak aŁtorka jeszcze napisze, że Lenka jest dziewicą, to naprawdę w końcu popluję ten monitor...

Niby moja rodzicielka ,a nie wie co się dzieje z jej córką...Ech...
Rodzice, Którzy Nie Rozumieją Własnej Córki – mamy.


-Tak wiem- odpowiedziałam jej udając zaspaną. Przez całą drogę ,,spałam”. A może jednak próbowałam zasnąć. Ale nie! Oni chcieli się bawić ,,To jest na literę...” normalnie jak dzieci!
A ty może dzieckiem nie jesteś?


I kto tu ma 14lat?
Ty?
Ja jeszcze mam, nie obrażaj tego wieku, dzieci z grudnia mają ciężko.
Ja mam w styczniu.
Może jej Pan Miś?
Nie zdziwiłbym sie, gdyby ten miś był mądrzejszy od niej.


-Komu w drogę temu trampki na nogę ,więc lepiej je załóż. Te twoje sandałki wszystkich wystraszą!
Przysłowie Z Dupy Wzięte.
To nie wina sandałków, niech mamuśka się od nich odczepi, to ta zniekształcona twarz.

Jesteśmy w lesie ,a nie na plaży-
W lesie robią ten piknik międzynarodowy. Ludzie na gałęziach bedą siedzieć, a ptaki na ściółce leśnej będą marudziły, że znowu ten zasrany zjazd zrobili.
Może wreszcie ich jakieś zwierze zje?
Niedźwiedź zrobi im żarcik i także przyjdzie jako nieproszony gość na posiłek.

oczywiście tata. Z zamiłowania ekolog ,a z zawodu weterynarz. To dzięki nie mu tutaj wylądowałam.
Vater dobrze robi.

Wyszłam z samochodu ,o mało się nie przewróciłam,ponieważ nawet nie zdążyłam zawiązać sznurówek w trampkach.... .
To jak oni długo jechali na ten piknik, że Zuzia nie mogła sznurówek zawiązać? Tydzień?
Zuzia nie jest jak Franklin i jeszcze nie nauczyła się wiązać bucików.
Biedne sznurówki.

Ku mojemu zdziwieniu nie byłam jedyną osobą ,której się tutaj nie podobało. Po mojej lewej stało dwóch chłopaków z podobnymi minami do mojej. Po rejestracji na samochodzie wywnioskowałam ,że są z Niemiec. Nie ma więc szans na bliższe poznanie.
Kolejna strata Tró Loffa.
A co się im dziwić? Oni nie chcą zdechnąć przez jej paplaninę.


Nie mam jeszcze niemca w małym palcu. Cóż nawet w dużym.... .
W głowie też go jeszcze nie ma. Tego niemca.
Ale za to ma go w buzi, przynajmniej wtedy nie będzie musiała mówić.
*skojarzenia czają się*. Sio!

-Który to nasz namiot? –zapytałam. Mama dziwnie się na mnie spojrzała i odpowiedziała:
Rany Jeżu...spojrzała się. *zgrzyta zębami*
O, aŁtorka "doskonali" język polski, ale fajnie.

-Kochanie śpimy oddzielnie...Dzieci na lewo, dorośli na prawo- co?Miałam spać z dala od rodziców? No cóż zdarza się... .
Haha. 14 lat, a śpi jeszcze z rodzicami.
Może się boi, że ją ktoś zabije? Dajmy dla przykładu Pana Misia.

Nie spodobała mi się lewa strona. Nie lubię jej. Kojarzy mi się z czymś ponurym.
*Hisato ciśnie słownikiem w boCHaterkę* Jeszcze raz! Jeszcze raz, a pożałujesz tego!
Mogła się po prostu przyznać, że boi się spać sama, a nie narzekać na lewą stronę.

-Tak? –zapytałam -Oczywiście. Nie będziesz chyba za mną płakała. Chciałaś ,przecież zostać sama w domu- powiedziała mama i uśmiechnęła się zwycięsko.

Nie chciałam dać jej tej satysfakcji ,więc odpowiedziałam krótko: -Nie ma sprawy- i wzięłam swój bagaż i skierowałam się do namiotu z napisem ,,Dziewczynki”, kilka metrów dalej stał namiot z napisem ,,Chłopcy” .
Rodzice mieli odzielni namiot z napisem: Rodziciele.
Jak się podpisuje namioty?

Chłopacy ,których widziałam po przyjeździe ,szli ku nie mu ,rozmawiając o czymś.
Pewnie to Bracia Kaulitz myślą nad nową piosenką.

Byli tak zajęci rozmową ,ze nawet jeden z nich nie zauważył ,że jakiś zeszyt wypadł mu z plecaka ,który spoczywał akurat w wiadomym miejscu. Oglądnęłam się dookoła. Nikt inny ,chyba ,tego nie zauważył ,więc podbiegłam i wzięłam owy zeszyt do ręki. Już otwierałam buzię ,aby krzyknąć za wyższym z ,prawdopodobnie, braci kiedy ci znikli w namiocie. Nie chciałam tam wchodzić ,więc postanowiłam, że oddam mu zeszyt przy najbliższym spotkaniu.
Pipa pewnie z ciekawości go przeczyta.
A co by innego! Tylko na to ją stać.

-Cześć –powiedziałam do mojej sąsiadki ,która miała łóżko obok mojego. Ta spojrzała tylko na mnie jak na wariatkę
Nie dziwię się.
Potwierdzam po raz drugi.

i zaczęłam dalej układać jakieś Aniołki na szafce nocnej.
Mamy wierzacą na naszym campingplatzu! *robi znak Krzyża Borskiego*
Zaczęłam? Czyli Maryśka tak nagle ni stąd, ni zowąd pojawiła się obok szafeczki?

,,Na pewno nie jest z Polski”pomyślałam i zaczęłam się wypakowywać.
Pewnie z Indoafrykańskich Chin.
Z Burkina Faso!

Po półgodzinnej ,,zabawie” ,która polegała na robieniu miejsca na nowe ciuchy....
Interesująca ta zabawa.
Nie zrozumiesz kobiet. Ja zresztą takich Maryśkowatych też nie.

-Idę na kolację ty?- zapytałam tą (tĘ! K****, tĘ, ty pipo!) samą dziewczynę,która mnie wcześniej zignorowała ,z nadzieją ,że to jest jednak Polka.

-Ja też- odpowiedziała mi. No tak. Przedtem to jej się nie chciało odezwać. Phi...
Obowiązkiem każdego człowieka, który spotka Marysię, jest zaprzyjaźnienie się i prowadzenie zażartych konwersacji na temat schodzenia na śniadanie i strojów.
To powinno należeć do przykazań, skoro już były Aniołki.

-Tak. To fajnie. Idziesz ze mną? –zapytałam. No tak. Cała ja. Myślę, co innego i mówię co innego.
Uj... *wywraca oczami*
Mogliśmy się tego spodziewać.
To fascynujące, dowiadujemy się, że tak naprawdę Maryśka jest kłamliwą pipą, jak to ją wcześniej nazwałeś.

-Czemu się przedtem nie odezwałaś?(Bo męczysz ludzi!) - zapytałam w drodze na stołówkę Baśki- bo tak właśnie miała na imię małomówna dziewczyna. I wierzcie mi .Wiem, co mówię.
Dlaczego aŁtorka nie przedstawiła nam sceny poznawania imienia Baśki, hę?! To dla mnie ciekawsze niż wypakowanie strojów.

Przez całą drogę nie odezwała się ani słowem. Cały czas ja nadawałam jak na jęta, a ona tylko słuchała i uśmiechała się od czasu do czasu.
Bądźmy szczerzy - nabijała się z ciebie.
Normalnie jak podróbka Dody.

-Przedtem? To ty coś do mnie mówiłaś?- zapytała się i zrobiła zdziwioną minę.
Ta dziewucha głucha jest?
Tak, jak tyle do niej gadała.

-Tak- uśmiechnęłam się i ruszyłam biegiem. Ta zrobiła tak samo i już za kilka minut siedziałyśmy i zajadałyśmy się frytkami.
Keczup bryzgał na wszystkie strony, a dziewuszki rzucały w każdego, kto się przybliżał, frytkami.
Zapomniałeś dodać, że popijały to coca-colą!

-Który raz już tutaj jesteś? –zapytałam się maczając frytkę w ketchupie.
Frytkę topi, bezczelna.


-Dopiero drugi- odpowiedziała mi i zajęła się soleniem swojego obiadu
I przesoliła frytki.
Zaraz ja ją posolę.

-Uuuu fajnie masz. Ja tu jeżdżę co roku i co roku jest tak samo nudno! Tu nic się totalnie nie dzieje!-krzyknęłam .Chyba zbyt głośno bo kilku dorosłych odwróciło się w moją stronę.
Musi, bo widocznie ta jej nowa psiapsióła jest głucha. Albo to jakiś nowy system obronny przed Marysiami.

-Ciszej- szepnęła Baśka i posłała wszystkim przepraszający uśmiech.
Uśmiech biegał po całej sali i mówił do wszystkich przepraszam.
Chciałabym to zobaczyć.

-Och ok.-odburknęłam jej .Minęło już kilka minut ,a my nadal się nie odzywałyśmy do siebie. Nagle ktoś podszedł do ,,naszego” stolika.
-Hejka! Możemy się przysiąść? –zapytał ,,obcy”
O_O Obcy? Stary, co ty tu robisz?
Przyszedł zabić Maryśkę. Wreszcie ktoś mądry!

Powoli podniosłam głowę z nad frytek i spojrzałam w stronę chłopaka. To musiał być chłopak. Wywnioskowałam to na podstawie jego głosu.
Jakby była głucha, to by wywnioskowała, że to dziewczyna.
Pewnie to Justin Biber po mutacji i dlatego Maryśka po wyglądzie myślała, że to płeć żeńska.


Tak więc podniosłam głowę i skamieniałam.
Bazyliszku? To ty?
Pojawia się coraz więcej wartościowych istot.

Przede mną stał chłopak ,którego widziałam rano ,ba mam nawet jego zeszyt. A propos zeszytu. Były tam jakieś piosenki.
Ha! A nie mówiłem?
Zostaniesz wróżbitą, mówię Ci!
Pewnie nawet znaczenia tych piosenek nie znała.

Ok. wiem. Nie powinnam była zaglądać do niego ,ale moja ciekawość jest ogromna. Nie jeden już mi powiedział ,że kiedyś mnie zgubi :]
W lesie. Dlatego rodzice z nią pojechali na ten międzynarodowy piknik.


-Jasne- już miałam otwierać gębusię kiedy odezwała się Baśka.
Ty lepiej gębusię zamknij, moja droga.


-Dzięki- odpowiedział i pomachał jakiemuś chłopakowi ,który zjawił się kilka sekund później. No dobra ,nie jakiemuś. Myślę ,ze to jego brat... .
To był Tom.


-Cześć –przywitał się i zajął miejsce między mną ,a Baśkę. -Jestem David ,a ty?- kilka minut od ich przyłączenia się do nas ,któryś wreście się odezwał. No i muszę przyznać ,że cieszyłam się ,że to jestem ja , a nie Baśka. Nie lubię być ostatnia.
Lena tak naprawdę miała na imię David i była chłopakiem.
Za chwilę dowiemy się, że tak naprawdę jest kosmitą.
W ogóle nie rozumiem tych dialogów.

-Lena.Miło mi- powiedziałam i podałam mu rękę ponad stołem.
Dobrze, że nie pod stołem. Brrr.

Później takie same słowa skierował do Baśki.
Bot: mode on.

Czas mijał nam na zabawie. Nawet się nie spostrzegłam ,a już przyszedł wieczór.
A po wieczorze przyszedł ranek. Noc wyrzucili z roboty. Ten romans z Przedpołudniem nie był dobrym pomysłem.
Może to jakiś Teatr? no wiesz, ktoś pociąga za sznurki i zmienia słońce na księżyc?

-Muszę już lecieć- powiedziałam i wstałam z ławki ,na której akurat siedzieliśmy i gawędziliśmy wesoło.
-Ooo ...To źle. A ty Baśka już idziesz?- zapytał. Tak. Fajnie ,że się mną zainteresował.(ironia)
Marysia poszła do piaskownicy, usiadła i zaczeła gadać sama do siebie: Ha! Ten głupi David, jeszcze się mną zainteresuje. Obiecuję. I zaczęła kreślić dziwne znaczki w piasku.

-Nie. Jeszcze nie- odpowiedziała mu i uśmiechnęła się słodko, poczym naciągnęła Davidowi bejsbolówkę na oczy. Ten zaraz wstał i zaczął ją gonić.
Nie radzę tak biegać na oślep po campingplatzu.
Ale jak wpadną do jakieś pobliskiej rzeczki i się utopią, to będzie chyba dobrze, nie?

-To ja cię odprowadzę ,co?- o mój Boże! Całkowicie zapomniałam o istnieniu drugiego brata. Szczerze to nawet nie wiem jak ma na imię.Ale muszę przyznać, że był przystojniejszy od brata.
Marysie zawsze leciały jakoś na Toma. Ta kobieca aura Billa była taka niepokojąca.
Za bardzo zua?

Obaj chłopcy mieli czarne włosy, duże oczy i piękny uśmiech. Mieli własny styl i byli ,przynajmniej David, nieziemsko zabawni. A drugi, tajemniczy brat, miał wszystko dwa razy lepsze:]
*mdleje*
Zakochałam się.
Brakuje Edłarda.
*facepalm*

-O świetnie!- ucieszyłam się- tylko powiedz mi jak masz na imię?- uśmiechnęłam się.
-O sorrka! Jestem Daniel –powiedział zmieszany i podał mi rękę. Ja podałam mu swoją .
Nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee! *biegnie zmienić imię*
HAHAHAHAHAHA! Zmień na Leopold.
O___O

-To skąd tak naprawdę jesteście? Z Niemiec ,czy z Polski, bo wydawało mi się ,że- no co?! Moja ciekawość! Zapomnieliście?
Z tt są.


-Z Niemiec,ale nasza mama jest Polką i chciała ,abyśmy uczyli się tego języka. Muszę przyznać ,że jest trudny. I z akcentem nie było dość łatwo
Chamska spacja wtrąca się przed przecinek.

- opowiedział mi wypszedzając tym samym moje pytanie.
Pszenicę wyprzedził?
Następny będzie owies.

Resztę drogi ,która ciągnęła się nie miłosiernie milczeliśmy.
Milczenie Owiec 2.0
Może grają kto dłużej wytrzyma bez mówienia”?

-No. To dzięki za odprowadzenie- podziękowałam mu i już chciałam wchodzić do namiotu kiedy coś mi się przypomniało -Czekaj! –krzyknęłam i podbiegłam do niego- poczekaj. Mam coś dla ciebie, a raczej twojego brata. Bo on jest twoim bratem ,tak?- zapytałam, aby się upewnić ,ze nie popełniłam żadnej gafy.On tylko kiwnął głową ,wiec zaczęłam mówić dalej
Więc to jednak jest Tokio Hotel!


- zaraz ci przyniosę-powiedziałam i weszłam do namiotu. Wzięłam z szafki nocnej zeszyt z piosenkami i wszyłam przed ,,dom”
O_O
Namiot lvl. Up!
Ona ma tam szafki?!

-Możesz mu to oddać?- zapytałam podając mu zapiski brata. On tylko spojrzał się dziwnie na mnie i uśmiechnął się.
Spojrzał się...jaciępitolę. Wolę nie wiedzieć, jak one sobie radzą z wypracowaniami.

-Z czego się śmiejesz? –zapytałam
- Z Twojego upośledzenia – odpowiedział Hisato.

-Z niczego. Fajnie,że go znalazłaś. Szuka..to znaczy David go wszędzie szukał. Jeszcze raz dzięki- powiedział i uśmiechnął się. Ja zrobiłam tak samo i powoli wchodziłam do namiotu.
Teraz to jest dom, nie namiot! Ałtoreczka się pomyliła.
Wow.
A Może oni skradli namiot Perkinsa z Harry'ego Pottera?

-To narka- krzyknęłam na koniec...i tyle go widziałam... .
I dobrze! Jeszcze mi tu zrobią jakiś namiot: Marysia-Zuzia&Tom. - skarży się organizator międzynarodowego pikniku.

Wiecie co? Co mi tam! Dodam rozdział dzisiaj! A chciałam jutro:)
nie dzięki. *odsuwa się od monitora*
Ja mam dość!


Głosuj (0)

Hisatoo 21:58:38 7/05/2011 [Powrót] Podliż się




maruk
IP:87.101.40.7
22:23:09 7/05/2011, brak www

*rąbie głową w mebelki jak "na jęta" - cokolwiek to znaczy*

tak, to był Bazyliszek! wypełzł z opka o zmiennopłciowym Sasuke i - jak to mówią - trafił z deszczu pod rynnę.

młoda ma fascynującą interpunkcję. słyszała gdzieś, że przy przecinku spacja, ale już jej nie powiedzieli z której strony.